„Sztuką i Bronią włada trud, a dopiero za nim kroczy chwała. Przechodniu, jeśli Ci to odpowiada, przystań na chwilę, gdyż chcę coś niecoś Ci rzec.
Tu leży szlachetny i dzielny obywatel gdański, kapitan załogi Wisłoujścia pan Jerzy Strakowski, odznaczający się umysłem i cnotami wojskowymi, a także znany ze swych sławnych czynów wojennych zarówno w rodzinnym mieście, jak i szeroko w świecie.
Wszystko, co w nim było śmiertelne, złożył pod tym kamieniem na spoczynek wieczny. Ducha zaś, którego nigdy nie zawahał się wystawiać w walkach za Ojczyznę, znękany trudami, wiekiem i chorobami, z radością chętnie oddal Bogu Zbawicielowi w roku odkupienia świata 1675, dnia 17 maja. Żył 61 lat, 3 miesiące i 18 dni.
Idż dailej, Przechodniu, swoją drogą, idź. Zabronił on więcej powiadać o sobie, gdyż wolał, by mówiły za niego czyny.
Twórcze życie Jerzego Strakowskiego, jego ojca Jana i syna Efraima, to działalność trzech pokoleń budowniczych, cały wiek gdańskiej architektury.
Powojenną odbudowę świątyni rozpoczęto od ułożenia rozwalonej posadzki i położenia dachu nad wypalonymi murami. Pracami sterował profesor Politechniki Gdańskiej inż. Stanisław Obmiński z Katedry Statyki i Konstrukcji Budowlanych Wydziału Architektury. Odbudowa sklepień była robotą monumentalną. W miejsce łatwopalnej drewnianej więźby dachowej zastosowano lekkie więzary stalowe. Ceglane żebra wykonano według szablonów, natomiast pola międzyżebrowe murowano z wolnej ręki, jak w średniowieczu. Całości dokonano nie z rusztowań, lecz z wiszących pomostów. Nie podejmuję się opisu najistotniejszych nawet, technicznych czy artystycznych problemów odbudowy. Przytoczę w zamian jeden epizod dający przynajmniej jakie takie o tym wyobrażenie, epizod znany mi z bezpośredniej relacji innego profesora Politechniki Gdańskiej, niestety już nieżyjącego eksperta żelbetu, dra inż. Bronisława Bukowskiego. Oto wyciąg ze stenogramu jego wypowiedzi“(15)
pozycjonowanie |Lekarze Jelenia Góra |Agroturystyka Kielce