Bukmacher |city light |Ruletka
tanio.wydarzeniadlaludzi.com

„Vincent i Jacąues pełzali na czworakach chodnikiem, który łączył poszczególne liczne komory. Co kilka sekund musieli przywierać na płask do ścian, by przepuścić wagonik z węglem. Przejście tu w dole było jeszcze ciaśniejsze niż w górze. Dziewczęta popychające wózki były bardzo młode, żadna nie miała więcej niż dziesięć lat. Wagoniki były ciężkie, toteż dziewczynki z trudem pchały je po szynach.
Przy końcu chodnika znajdowała się spadzista rynna metalowa, po której spuszczano wóztfi w dół na linach.
— Chodź pan — rzekł Jacąues — pokażę panu najniższy pokład leżący siedemset metrów pod ziemią. Zobaczy pan tam coś, czego nie ma poza tym nigdzie na świecie.
Ześliznęli się około trzydziestu metrów wzdłuż rynny i znaleźli się w przestronnym przekopie o dwóch torach. Szli nim około pół mili. Dotarłszy do końca, wciągnęli się w górę na przegrodę, potem przeczolgali się wąskim korytarzem i opuścili po drugiej stronie do świeżo wykopanej komory.
— To nowy pokład — objaśniał Verney — najtrudniejszy pokład świata.
Z komory, do której się dostali, rozchodziło się dwanaście wąskich czarnych chodników. Jacąues wsunął się do jednego z nich wołając — Chodź pan za mną! — Vincent wcisnął się do otworu i musiał pełzać jak wąż na brzuchu, rękami torując sobie drogę. Nie widział nawet butów Verneya w odległości trzech cali przed sobą. Przekop wykuty w tej skale był zaledwie pół metra wysoki i niecały metr szeroki. Już w komorze, od której biegł chodnik, niewiele było powietrza, ale w porównaniu z tym chodnikiem było tam chłodno.“(8)


Reportaż ślubny |Oświetlenie kuchni |Lekarze Żyrardów